Wyjątkowo napięta atmosfera panuje na początku 2012 roku. Zamiast optymizmu, charakterystycznego dla nowego roku, coraz więcej obaw co on przyniesie. Wydaje się, że nie chodzi tym razem tylko o problemy finansowe kilku krajów, ale o załamanie się pewnej filozofii rozwoju, którą świat kierował się po upadku systemu komunistycznego. Za mało uświadamialiśmy sobie fakt, że za ten upadek trzeba będzie zapłacić, nawet przez społeczeństwa, które żyły w warunkach woln
1. Polak, Węgier – dwa bratanki...
To popularne przysłowie jest przywoływane najczęściej, gdy mowa o naszym stosunku do Węgrów. Niewiele osób wie jednak skąd się ono wzięło. Istnieje wiele hipotez na ten temat. Wiele wskazuje jednak na to, że nie powinniśmy mówić o Węgrach jako o „bratankach”, gdyż tak naprawdę to nie o Węgrów w tym przysłowiu chodzi. Polska szlachta przybywając na Górne Węgry, czyli Słowację (która od IX wieku do początków XX wieku była częścią Węgier), mogła się bez trudu porozumieć z miejscową szlachtą, która będąc częścią natio Hungarica mówiła jednak jeszcze wtedy po słowacku. Dopiero później w większości się zmadziaryzowała. Tak więc powiedzenie o „dwóch bratankach” odnosi się do Polaków i Słowaków, a nie do Polaków i Węgrów (Kaczorowski, 1998a: 18). Jest to hipoteza o tyle prawdopodobna, że przecież Węgrzy nigdy nie byli naszymi bezpośrednimi sąsiadami, choć polsko-węgierskie kontakty w pewnych okresach historycznych były dość intensywne. Wystarczy wspomnieć, że książę Siedmiogrodu Stefan Batory był w latach 1576–1586 królem Polski. Wojska polskie w koalicji z wojskami austriackimi i niemieckimi, pomogły Węgrom (i nie tylko Węgrom) wyprzeć Turków z całego terytorium Węgier po zwycięskiej bitwie pod wodzą Jana II Sobieskiego pod Wiedniem w 1683 roku. Kolejnej pomocy Polacy udzielili Franciszkowi Rakoczemu, dowodzącemu ogólnonarodowym powstaniem na początku XVII wieku. Walka narodu węgierskiego w połowie XIX wieku zyskała poparcie równie niezadowolonych ze swojej ówczesnej sytuacji politycznej Polaków. Pod sztandary Lajosa Kosutha ściągały tysiące emigrantów polskich, tworząc Legion Polski. Szczególną rolę w tym powstaniu odegrali wybitni polscy generałowie: Henryk Dembiński, Józef Wysocki, Jerzy Bułharyn i Józef Bem. Ochotnicy węgierscy przybyli z kolei z pomocą Polakom podczas powstania styczniowego. W XX wieku na Węgrzech powstały polskie stowarzyszenia, a po przegranej wojnie obronnej w 1939 roku przybywały tu rzesze uchodźców z Polski. Z drugiej strony, choć, jak się okazało, to Słowacy są naszymi „bratankami”, ich obraz w opinii polskiego społeczeństwa nie jest do końca pozytywny. Świadczą o tym, jak to często bywa w Europie Środkowej, pewne zaszłości historyczne z okresu II wojny światowej, kiedy to słowaccy politycy kolaborowali z Hitlerem widząc w tym szansę na powstanie niezależnego od Czechów państwa słowackiego. Prohitlerowskie, quasi-niezależne państwo słowackie pod przywództwem księdza Tiso przetrwało do końca wojny zapisując niechlubną kartę w krótkiej historii słowackiej państwowości. Nie należy zapominać, że Węgry również były sojusznikiem Hitlera. Poza tym w okresie międzywojennym oficjalna propaganda czechosłowacka w Polsce faworyzowała przede wszystkim interesy czeskie. Takie postępowanie polityków czeskich wynikało z propagowanej przez ówczesnego prezydenta tego kraju – Edwarda Beneša teorii jednolitego narodu czechosłowackiego (będzie o tym jeszcze mowa poniżej). Bardzo ciekawą formą współpracy polsko-słowackiej były jednakże audycje w koszyckim radiu, tzw. trialogi polsko-czecho-słowackie. Znani aktorzy wcielali się w postacie: Polaka – Skrzetuskiego, Słowaka – Holkiego i Czecha – Dvořáka. W tej formule popularyzowano konieczność wspólnego zbliżenia, poznania się, by w ten sposób stworzyć barierę dla narastającej niemieckiej zaborczości (Orlof, 2001: 17–18). Przeciętny Polak ma jednak zdecydowanie lepszą opinię o Węgrach czy Słowakach niż o Czechach. W opinii Kroha – historyka kultury i etnografa negatywny stereotyp Czecha w Polsce utrwalił się w XIX wieku, gdy oba narody były częścią cesarstwa Habsburgów: Animozjom początek dała fala cesarskich urzędników, napływających do Polski południowej od czasów pierwszego rozbioru w 1772 roku. Wśród nich było wielu Czechów, mniej lub bardziej zniemczonych. Oni tworzyli na tych ziemiach pierwszą nowoczesną administrację (1995: 43). Nietrudno wyjaśnić – zdaniem tego autora – tak liczną obecność Czechów w Galicji. Czesi znali język niemiecki i mogli także – w razie konieczności – porozumieć się po polsku. Poza tym znali się na pracy urzędniczej. Polacy obrzucali Czechów – utożsamianych z obcym, austriackim porządkiem państwowym – obraźliwymi epitetami w rodzaju: „böhmaki”, „wencliczki” czy „precliczki”. Obecnie, mówiąc pogardliwie o Czechach, używa się najczęściej określenia „pepiczek”. Wiele z tych określeńprzetrwało do dzisiaj i nadal są one niezwykle popularne w polskim społeczeństwie. Ich żywotność obserwuję na co dzień mieszkając w mieście, w którym od XVII wieku do 1945 roku zamieszkiwała liczna diaspora czeska. Miasto to nazywa się Zelów i znajduje się około 50 kilometrów na południe od Łodzi. Bracia czescy przybyli do Zelowa w latach 1741–1743 uciekając przed prześladowaniami religijnymi w swoim kraju. Dziś mniejszość czeska w Zelowie jest niewielka i liczy około pięciuset osób skupionych wokół kościoła ewangelickiego. Większość zelowskich Czechów wyjechała po II wojnie światowej do Czechosłowacji. Ci którzy zostali niemal całkowicie się zasymilowali. W większości nie znają języka ani tradycji czeskiej (może poza niektórymi przepisami kulinarnymi). Zadziwiająco trwałe są jednak bariery między zelowskimi Czechami i Polakami. Wśród starszych mieszkańców Zelowa zamieszkującychpoczeskie kamienice bardzo silny jest strach przed „czeskim rewizjonizmem”. Nierzadko można spotkać się z opinią, że po wstąpieniu Polski i Republiki Czeskiej do Unii Europejskiej „przyjadą Czesi i nas wykupią”. Poza tym „wszyscy wiedzą”, „kto jest Czechem” i że „Czesi zawsze trzymają się razem”. „Liczyć, jak po czesku” to znaczy liczyć odwrotnie, np. pomylić 6 z 9, a jeśli nikt nie wie, o co chodzi, tzn. że jest jak w „czeskim filmie”. „Wiadomo” również, że Kościół ewangelicko-reformowany to kościół „czeski”, Kościół ewangelicko-agsburski to kościół „niemiecki” (przed wojną mieszkało tu także wielu Niemców), a Kościół katolicki to kościół „polski”. Kiedy pastor czeski postanowił stworzyć muzeum historii miasta Zelowa powszechne były obawy, że w muzeum będzie prezentowana czeska (tzn. jednostronna) wersja historii tego miasta. Jednocześnie Zelów uchodzi na zewnątrz za enklawę tolerancji. Istotnie w okresie komunizmu wiele razy dochodziło do cichej współpracy duchownych katolickich i ewangelickich. Sporym zainteresowaniem mieszkańców Zelowa cieszą się obecnie msze ekumeniczne. Przykład Zelowa pokazuje, że na polsko-czeskie stosunki należy patrzeć długofalowo i oceniać je z różnych punktów widzenia. Często mam wrażenie, że zelowski stereotyp Czecha należy po prostu do lokalnego folkloru i że w rzeczywistości nikt nie przykłada już do niego dużej wagi. Z kolei dla Czechów Polska to taki sam Wschód w sensie mentalnościi rozwoju gospodarczego, jak dla Polaków Białoruś czy Ukraina. Polskie jest synonimem „gorszego”. Polacy to dla Czechów „arystokratyczni katolicy”, a czeska świadomość narodowa kształtowała się w opozycji do austriackiego katolicyzmu (powstanie husyckie, bitwa pod Białą Górą). O niemożności porozumienia się zdecydowała odmienność strategii narodowych, które powstawały w drugiej połowie XIX wieku. Dla Czechów największym przeciwnikiem byli Austriacy i Niemcy zamieszkujący ziemie dawnego Królestwa Czech. W tym czasie dla Polaków Austriacy nie stanowili tak dużego zagrożenia, jak Rosja i Rzesza Niemiecka. Pod względem swobód Polacy mieli w monarchii Habsburgów lepsze warunki niż Czesi. Niechęć między oboma narodami podsycała cicha rywalizacja o to, kto ma stać się „tym trzecim” i jednocześnie liderem wszystkich narodów słowiańskich monarchii, jeśli Austro-Węgry przekształcą się w monarchię trialistyczną (Paczkowski, 1997: 16). Innym czynnikiem narastającego dystansu kulturowego między Polakami a Czechami był odmienny stosunek do panslawizmu. Kroh słusznie podkreśla, że: Czesi idealizowali Rosję w ciągu całego XIX wieku i później, dopiero stalinizm ich z tego wyleczył. (...) W Polsce, a szczególnie w zaborze rosyjskim, rzecz wyglądała odwrotnie: im większa nienawiść do władzy centralnej, tym mniejsze szanse zakorzenienia się idei słowiańskiej i tym większa niechęć do „moskalofilskich” Czechów (Kroh, 1995: 44 – 45). Kolejnym czynnikiem decydującym o wzajemnym stereotypowym postrzeganiu się Polaków i Czechów były – według Kroha – pretensje terytorialne po odzyskaniu przez oba kraje niepodległości po pierwszej wojnie światowej: Czechom odzyskanie niepodległości kojarzyło się z „nienasyconymi” Polakami; Polakom – ze „zdradzieckimi” Czechami (1995: 45). Natomiast Jasna Hlouškowá – czeska historyk i krytyk literatury uważa, że: Jeśli chodzi o portret Polaka w oczach Czecha, najbardziej interesujący jest fakt, że mamy tu do czynienia nie z jednym stereotypem, lecz co najmniej dwoma. Pierwszy jest Polak romantyk, zmagający się samotnie ze światem, rycerz walczący w imię honoru i Boga, śmiałek pędzący na koniu z obnażoną szablą. W ostatnich latach stereotyp ten został poszerzony o niezłomnego dysydenta i działacza „Solidarności” walczącego z komunistycznym totalitaryzmem. (...) Drugi obraz Polaka widzianego oczamiCzecha to kupiec, złodziej lub „cinkciarz”, więc stereotyp bezsprzecznie negatywny (1995: 47). Ważnym elementem polsko czeskich stereotypów jest stosunek Czechów do języka polskiego i Polaków do języka czeskiego. Polski przypomina Czechom język małych dzieci, które nie potrafią jeszcze mówić. Podobne wrażenia mają Polacy słysząc język czeski (Mestan, 1995: 35 – 42). Nieporozumienia powodowała też i nadal powoduje specyficzna jednokierunkowa bariera językowa polegająca na tym, że Czesi rozumieją język polski (z czeskiej perspektywy podobny do słowackiego), podczas gdy Polacy nie rozumieją czeskiego (Maćkowiak, 1997: 19). Zasadnicza zmiana stosunku Czechów do Polaków następowała od 1995 roku głównie pod naciskiem Zachodu, a jej rezultatem stało się najściślejsze w regionie polityczne partnerstwo (Maćkowiak, 1997: 19). W przekonaniu Gabala, który prowadził badania socjologiczne nad stosunkiem Czechów do innych narodów, droga do zachodnich struktur, a potem wspólne w nich członkostwo wpłynęły pozytywnie na czeskie postrzeganie Polski. W 1994 roku 39% nie życzyło sobie mieszkać w sąsiedztwie Polaka, w 1996 roku – już tylko 30% (za: Maćkowiak, 1997: 19). Podobny do czeskiego stereotyp Polaka jako złodzieja i nieroba posiadali Węgrzy w latach osiemdziesiątych XX wieku, co oznacza, że Węgrzy nie zawsze odwzajemniali legendarną wręcz sympatię Polaków do tego narodu. Pierwsze rysy na pozytywnym obrazie Polaków w węgierskim społeczeństwie pojawiły się na skutek kontaktów Węgrów z Polakami, którzy zmuszeni byli uciekać z kraju po zakończonym klęską powstaniu 1830 roku. Mimo to stosunek obu narodów do siebie był nadal zasadniczo pozytywny. Zdaniem tłumaczki literatury polskiej Judit Reiman: Poczucie bliskiej więzi (...) dotrwało do XX wieku. To nastawienie – które zrodziło się z roli, w jakiej oba te narod się widziały, a mianowicie obrońców chrześcijaństwa przed szerzącym się pogaństwem na przestrzeni XVI i XVII wieku – z trudem można było określić słowami; stanowiło ono podświadome źródło bezpieczeństwa obu narodów, którego ani hitlerowskie Niemcy, ani komunistyczny reżym sowiecki nie wahał się określić jako niezwykle szkodliwy „sentymentalizm idealistyczny” (1995: 65). Po 1956 roku reżim Kádára uznał głęboką więź między Polską a Węgrami za niebezpieczną. Antypolska propaganda Kádára uległa wzmocnieniu po wydarzeniach z 1981 roku w Polsce, kiedy to na Węgry zaczęli masowo przybywać emigranci z Polski i polski czarny rynek rozwinął się na Węgrzech na ogromną skalę (Reiman, 1995: 68). Na tzw. polskich targowiskach, które powstawały wtedy masowo na ulicach Budapesztu i innych węgierskich miast, Węgrzy kupowali od Polaków różne produkty, a jednocześnie nierzadko traktowali ich z pogardą. W połowie lat dziewięćdziesiątych XX wieku notowania Polski na Węgrzech jednak znacznie wzrosły. Polacy zaczęli być postrzegani jako kraj, który zdołał z sukcesem zreformować gospodarkę. Nastąpił także renesans zainteresowania polską kulturą. Bogatą skarbnicą stereotypów jest literatura piękna. Historyk literatury węgierskiej Andrzej Sieroszewski analizując stereotyp Węgra w literaturze polskiej XIX i XX wieku wskazał na kilka zasadniczych cech wizerunku Węgra na jej kartach. Po pierwsze w stereotypowym obrazie Węgra cechy pozytywne dominują nad negatywnymi. Węgrzy przewijający się przez karty literatury polskiej ostatnich dwóch stuleci to na ogół – poza nielicznymi wyjątkami – ludzie szlachetni i ofiarni, wyczuleni na ludzką krzywdę, wierni i lojalni w przyjaźni. Cechuje ich poczucie honoru, umiłowanie ojczyzny, odwaga, a nawet brawura w walce. (...) Tu i ówdzie pojawiają się takie cechy, jak niechęć w stosunku do obcych, egocentryzm, pańska wyniosłość i porywczość, nigdy jednak nie stają się one dominujące (Sieroszewski, 1995: 60–61). Węgiersko-słowackie stereotypy również mają długą tradycję. Węgierski socjolog Csaba Gy Kiss jest zdania, że: Mówiąc o stereotypach węgiersko-słowackich należy zaznaczyć, że mamy tutaj do czynienia ze stosunkami mniejszości i większości. I, jak to zazwyczaj bywa w takich przypadkach, mniejszość zna o wiele lepiej większość, jak również jest bardziej zainteresowana poprawą i stabilizacją wzajemnych stosunków (1995: 55). W węgierskim stereotypowym obrazie Słowacy to naród prostych chłopów, których ziemie zostały opanowane przez dzielnych i zwycięskich Węgrów. Natomiast w samoświadomości Słowaków istnieje poczucie historycznej krzywdy z tego powodu, że przez długi czas nie mieli własnego, niezależnego państwa. W opinii Kissa: (...) dawne stereotypy przetrwały do czasów dzisiejszych, lecz po stronie węgierskiej zauważa się większą niewiedzę, po słowackiej zaś silniejszą niechęć. (...) chociaż urazy są podobne – można powiedzieć, że jest to cecha charakterystyczna krajów Europy Środkowej – ich źródło tkwi gdzie indziej. Słowacy obawiają się zwłaszcza o jedność ich kraju, (...), Węgrzy niepokoją się o los swoich mniejszości, które w aktualnej sytuacji politycznej mogą stopić się z ludnością słowacką (1995: 57). Węgrzy zwykle byli traktowani przez Słowaków jak okupanci. Niechęć Słowaków do Węgrów można zrozumieć: wojska węgierskie w XX wieku pięciokrotnie przekroczyły granice słowackie (Kaczorowski, 1998b: 18; Cziczmaniec, 1998: 18). Jak przypomina Cziczmaniec: W języku słowackim (jak i w czeskim) istnieje wyraźne rozróżnienie między Uhorskiem, tzn. państwem wielonarodowym istniejącym do 1918 r., a państwem Węgrów po 1918 r. Uhorsko, Królestwo Węgierskie do 1918 r., w którym Węgrzy stanowili mniej niż połowę ludności, nigdy nie było państwem wyłącznie węgierskim. Do jego rozkwitu kulturalnego i politycznego przyczynili się, a podczas licznych wojen ginęli za nie, nie tylko Węgrzy, ale także Słowacy, Chorwaci, Serbowie, Rumunii, Rusini, Niemcy i inni (1998: 18). Nic zatem dziwnego, że gdy Słowacy po raz pierwszy w dziejach mieli własne państwo i wpływ na losy własnego kraju postanowili rozwiązać „problem węgierski” i na wielowiekową (nierzadko przybierającą brutalne formy) madziaryzację zareagować resłowakizacją. Mimo powojennej wędrówki ludów, w trakcie której z Węgier przeniosło się dobrowolnie na Słowację 70 tys. Słowaków, a ze Słowacji na Węgry wywieziono około 90 tys. Węgrów, Węgrzy stanowią obecnie prawie 11% ludności tego kraju. Słowacja ma też najdłuższą granicę z Węgrami (Varga, 1997: 26). W słowackim parlamencie Węgrów reprezentują aż trzy partie: konserwatywny Węgierski Ruch Chrześcijańsko- Demokratyczny, liberalna Węgierska Partia Obywatelska oraz ruch Koegzystencja – najbardziej radykalny w kwestiach narodowościowych. Węgrzy mają wielu wójtów, burmistrzów, instytucje oświatowe – przedszkola, szkoły podstawowe i szkoły średnie oraz węgierskojęzyczny dziennik, związek kulturalny i dwa teatry (Dostal, 1996: 12). W 1995 roku władze słowackie zaczęły poddawać w wątpliwość niektóre przywileje mniejszości węgierskiej. W szkołach z wykładowym językiem węgierskim próbowano wprowadzić dwujęzyczną edukację. Oficjalnym powodem była chęć podwyższenia poziomu znajomości języka słowackiego wśród absolwentów węgierskich szkół. Większości periodyków węgierskich odmówiono dotacji, a węgierski związek kulturalny Csemadok w obliczu trudności finansowych musiał zwolnić niemal wszystkich pracowników. Niekorzystne dla mniejszości węgierskiej i innych mniejszości są również przepisy ustawy o języku państwowym. Ustawa nakazuje bowiem, pod groźbą wysokiej grzywny, posługiwanie się językiem państwowym (słowackim). Trudnej sytuacji słowackich Węgrów nie zmieniło podpisanie w marcu 1995 roku układu słowackowęgierskiego dotyczącego mniejszości (Dostal, 1996: 12). W istocie „problem węgierski” (a także „problem czeski”) były wykorzystywane w sposób instrumentalny; były środkiem praktycznego sprawowania władzy przez ekipę Mecziara (Chmel, 1997: 26). W artykule z 1997 roku Rudolf Chmel, politolog i publicysta napisał: Konfrontacyjna postawa w stosunku do Węgrów jest mocnym, chciałoby się niemal powiedzieć, jedynym fundamentem koncepcji budowania państwa słowackiego – takiej koncepcji, jaką zaczęła realizować ekipa Mecziara po wyborach w lecie 1992 r. (...) Opiera się ona na fałszywej przesłance – owocu historycznych urazów i uprzedzeń – że największym, wręcz śmiertelnym zagrożeniem dla pięciomilionowego państwa słowackiego są dziesięciomilionowe Węgry razem z niemal sześćsettysięczną mniejszością węgierską (1997: 27). W tym kontekście należy odczytywać liczne antywęgierskie wypowiedzi słowackich polityków. Przewodniczący Słowackiej Partii Narodowej – Jan Slota powiedział że Węgrzy to „nieszczęście Europy”, a minister kultury – Ivan Hudec (z HZDS – partii Mecziara) ostrzegał, że na południu kraju formuje się „węgierska piąta kolumna” i że dostrzega „całkiem realne kontury wojny domowej w Słowacji”. Według badań z początku 1997 roku konfrontacyjną politykę rządu Mecziara w stosunku do mniejszości węgierskiej popierało 54% Słowaków, a odrzucało jedynie 28% społeczeństwa (Chmel, 1997: 27). Wobec tych danych nie powinna dziwić następująca wypowiedź Gala: Gdybym był Węgrem, nie chciałbym żyć w kraju, gdzie nie pozwala się mi mówić w moim języku, gdzie odbiera mi się prawo do autonomii kulturalnej, gdzie opinia publiczna jest nastawiona przeciwko mnie, a moja narodowość z definicji ma mnie czynić wrogiem narodu słowackiego (za: Kaczorowski, 1998c: 21). Rządy na Słowacji się zmieniły. Rządy Mecziara na Słowacji zwane „miękką” dyktaturą należą już do przeszłości. Słowacja, podobnie jak Węgry jest częścią Unii Europejskiej. Problem rozległości praw i przywilejów licznej na Słowacji mniejszości węgierskiej nadal pozostaje w centrum zainteresowania słowackich polityków i słowackiego społeczeństwa. Jest też jednym z głównych elementów przetargowych w stosunkach słowacko- węgierskich. Z podobną sytuacją mamy do czynienia w przypadku Rumunii, gdzie także mieszka liczna mniejszość węgierska. Pomimo doświadczenia posiadania wspólnego państwa stosunki czesko- słowackie także były i poniekąd nadal są dalekie od ideału. Jednym z powodów powstania Czechosłowacji w latach 1918-19 była sytuacja polityczna, która skłaniała do jednoczenia się narodów zagrożonych przez potężniejszych sąsiadów. Czesi uważali, że będą silniejsi, jeśli powiększą swe państwo o Słowację, a Słowacy chcieli wyzwolić się spod dominacji Węgrów. Czechosłowacja miała być państwem dwóch równoprawnych narodów. Konstytucja Republiki Czechosłowackiej z 29 lutego 1920 roku rozpoczynała się od słów „My, naród czechosłowacki...”. Obowiązywała przez dziewiętnaście lat, w trakcie których żaden czechosłowacki naród nie powstał. (Batowski, 1993: 107-08). W powszechnym użyciu (nie tylko w Czechosłowacji, ale i w innych krajach regionu) była jeszcze wtedy w odniesieniu do Słowacji nazwa „Słowaczczyzna”, która kojarzyła się z prowincją, dzielnicą państwa (Orlof, 2001: 24). Henryk Batowski w artykule „Przyczyny rozpadu byłej Czechosłowacji” przekonuje, że narzucanie pojęcia „narodu czechosłowackiego” było jedynym z największych błędów Czechów, którzy w ten sposób negowali narodową odrębność Słowaków. Słowacy chcieli być współgospodarzami państwa. Tymczasem byli tylko jednym ze składników wielonarodowej w gruncie rzeczy ludności Czechosłowacji, trzecim liczebnie narodem po Czechach i Niemcach. Słowaków broniących odrębności narodowej pomawiano w Czechach o sprzyjanie Węgrom, o popieranie węgierskiego rewizjonizmu (1993: 109 110). Słowacy już od przynajmniej dwóch wieków uważają się za odrębny naród. Tymczasem czeska encyklopedia z okresu międzywojennego – „Słownik naukowy Masaryka” definiuje Czechów i Słowaków jako „dwa pnie jednego narodu”, a język słowacki (skodyfikowany ponad 160 lat temu) traktuje jako „zbitkę czeskich dialektów”. Słowacy byli uważani przez Czechów za „zacofanych krewniaków”. Będąc przez wiele lat w mniejszości (najpierw jako mieszkańcy Górnych Węgier, potem jako obywatele Czechosłowacji) byli biedniejsi, mieli mniej urodzajne ziemie, mniej wydolną gospodarkę, słaby przemysł i niski poziom wykształcenia, odpowiadali temu stereotypowi (Prihoda, 1994: 15). Zestawiali (Czesi – przyp. A.P.) słowacką „emocjonalność” z czeską „racjonalnością”, a także odmienność stylu życia w Czechach i na Słowacji, kojarzące się im z różnicami między miastem a wsią – stwierdził w artykule „Słowak – mniejszy Czech?” czeski dziennikarz Petr Prihoda (1994: 15). W latach 1918–1992 (wyjąwszy okres II wojny światowej) budżet czechosłowacki dzielono nierównomiernie – z korzyścią dla Słowaków. Czeska opinia publiczna mówiła o „dopłacaniu do Słowaków”. Dlatego Czesi traktowali coraz wyraźniejsze dążenia emancypacyjne Słowaków jako niezasłużoną niewdzięczność. Podczas gdy czeskie społeczeństwo w okresie Praskiej Wiosny walczyło przede wszystkim o demokrację, Słowakom chodziło o autonomię (federalizację). Podobnie działo się w listopadzie 1989 roku podczas „aksamitnej rewolucji”, która przerodziła się w „wojnę o myślnik”, czyli parlamentarne spory o nazwę państwa – czy należy pisać Czechosłowacja czy raczej Czecho-Słowacja. (Prihoda, 1994: 15). Czechosłowacja przestała istnieć w wyniku tzw. „aksamitnego rozwodu” z końcem 1992 roku. Wspólne państwo przetrwało więc 72 lata. Jacek Baluch, który był na początku lat 90-tych polskim ambasadorem w Czecho-Słowacji (zmiana pisowni nazwy państwa nastąpiła w efekcie wspomnianej wyżej „wojny o myślnik”) słusznie zauważa, że Czechosłowacja była niezbędnym krokiem do niepodległej Słowacji: Słowakom było bowiem łatwiej pokojowo oddzielić się od Czechów, niż – gdyby hipotetycznie taką sytuację założyć – od Węgrów (1996: 126-27). Proces podziału państwa rozpoczęły słowackie elity polityczne, którym przyświecała idea wejścia Słowacji do Europy jako niezależnego państwa, a nie jako regionu państwa. Kiedy czescy politycy zorientowali się, że nie uratują federacji, zaczęli dążyć do radykalnego podziału państwa, głównie ze względów ekonomicznych, ale także politycznych. Czesi byli bowiem przekonani, że prędzej niż Słowacy (i niż jakiekolwiek państwo w Europie Środkowej) wejdą do struktur zachodnich (Baluch, 1996: 132-33). Krótki przegląd stosunków i stereotypów narodowych w tej części Europy daje obraz środkowoeuropejskiego „piekiełka”, gdyż na plan pierwszy przebijają się głównie zadawnione urazy. Powstaje pytanie na ile obraz ten jest trwały i czy przekłada się na sympatię Czechów, Polaków, Węgrów i Słowaków względem siebie?
2. Przegląd wyników badań
Badania dotyczące sympatii Polaków do poszczególnych narodów Europy Środkowej oraz Rosji i Niemiec przeprowadził m.in. CBOS . Analogiczne badania były prowadzone przez CVVM – Sociological Institute w Czechach, FOC US na Słowacji oraz TRAKI na Węgrzech (badania z lat 2000–06). W Polsce badania ankietowe dotyczące tematyki środko woeuropejskiej prowadził również Piotr Szarota wśród studentów uczelni w Białymstoku, Poznaniu i Krakowie w 1999 roku na próbie liczącej 106 osób (2004: 117). Na koniec przytoczę również wyniki badań własnych na ten temat, które przeprowadziłam na przełomie 2006 i 2007 roku. Uczestniczyli w nich studenci kilku uczelni województwa łódzkiego (próba składała się z 246 osób). Wyniki tych badań ukazują nieco inny obraz sympatii narodowych w Europie Środkowej. Co rok (od 1993 roku) CBOS przeprowadza badania dotyczące sympatii do poszczególnych narodów, w tym głównie do narodów europejskich. Badani określają w nich swój stosunek do poszczególnych narodów za pomocą siedmiopunktowej skali: od –3 (niechęć) do +3 (sympatia). Środek skali (0) oznaczał obojętność (2006: 1). Z badań CBOS wynika, że na ogół większą sympatią Polacy darzą mieszkańców krajów rozwiniętych, należących do bogatego Zachodu (choć ta początkowo duża sympatia ewoluuje powoli w stronę obojętności), niż przedstawicieli biedniejszych krajów wschodnioeuropejskich czy bałkańskich (w tym przypadku oceny zmieniają się na korzyść). Do narodów darzonych największą sympatią należą narody Europy Południowej oraz Węgrzy i Czesi. Nieco mniejszą (ale też dużą) sympatią Polacy darzą Słowaków. Sympatia do narodów europejskich wśród badanych przeze mnie studentów ma podobny rozkład. Pytani przeze mnie studenci największą sympatią darzą narody z południa Europy, następnie narody środkowoeuropejskie, a w dalszej kolejności narody Europy Zachodniej. Najmniej lubią natomiast Niemców i Rosjan. Wykres nr 1 prezentuje sympatię Polaków do narodów Europy Środkowej według danych uzyskanych z badań przeprowadzanych przez CBOS.
Wykres 1. Sympatia Polaków do Czechów, Węgrów i Słowaków na podstawie badań CBOS z lat 1993–2006 (%)
-
Źródło: opracowanie własne na podstawie CBOS
Sympatia do Węgrów była największa w latach 1993-97, a od 1998 roku zaczęła spadać. Od 2001 roku Polacy znów darzyli Węgrów sympatią na podobnym poziomie jak w 1993 roku. Największe oceny na skali sympatii Węgrzy osiągnęli w latach 1996, 2002-03. W latach 1993-99 sympatia do Czechów była mniejsza niż do Węgrów, a najniższy poziom osiągnęła w 1994 roku. Natomiast od 2002 roku sympatia Polaków do Czechów zaczęła rosnąć, by w 2006 roku osiągnąć poziom sympatii do Węgrów. W badaniach CBOS z 2006 roku Węgrzy uzyskali jednak wyższą (+0,65) niż Czesi (+0,58) wartość średniej na skali, co oznacza, że wyrażana do nich sympatia jest silniejsza, tzn. częściej określana maksymalną liczbą punktów (2006: 1). Sympatia do Słowaków ewoluowała od relatywnie niskiej w latach 1993-94, do wyższej – w 1995. W latach 1996–2000 sympatia do mieszkańców Słowacji zaczęła znowu spadać, by w 2000 roku osiągnąć poziom zbliżony do tego z 1993 roku. Od 2003 roku sympatia do Słowaków rośnie i w 2006 roku osiągnęła już poziom zbliżony do poziomu sympatii do Węgrów czy Czechów. Najniższą sympatią Słowacy byli zatem darzeni w okresie rządów Mecziara. Myślę, że warto dla celów porównawczych przedstawić również historię sympatii Polaków do sąsiadów zza wschodniej i zachodniej granicy, czyli Niemców i Rosjan. Dane na ten temat zawiera wykres nr 2. Według badań CBOS najmniej lubiliśmy Niemców w 1993 i 1994 oraz w latach 1998–2001, na co miały wpływ nie tylko zaszłości historyczne, ale także bieżące wydarzenia polityczne. Największą sympatią darzyliśmy ich z kolei w 1996 roku oraz w latach 2002-03.
Wykres 2. Sympatia Polaków do Niemców i Rosjan na podstawie badań CBOS z lat 1993–2006 (%)
-
Źródło: opracowanie własne na podstawie CBOS
Od 2004 roku sympatia do Niemców znów spada. W badaniu z 2006 roku około jedna trzecia Polaków wyraża sympatię do nich, a niewiele większy odsetek deklaruje niechęć (przewaga niechęci nad sympatią wynosi 4 punkty). Rosjanie należą do najmniej lubianych narodów europejskich (przewaga niechęci nad sympatią wyniosła w 2006 roku aż 24 punkty). Najmniej lubiliśmy Rosjan w 1998 roku, a najbardziej w 2002 roku. Od 2006 roku sympatia do Rosjan wzrasta. W moich badaniach pośród dwudziestu dwóch narodów europejskich najniższe oceny na skali sympatii również uzyskali Niemcy (średnia=2,89) i Rosjanie (2,64), co wpisuje się w ogólnopolski trend spadku sympatii do tych dwóch narodów. Porównanie sympatii Polaków do narodów środkowoeuropejskich powinno być uzupełnione o analogiczne dane dotyczące sympatii Czechów, Węgrów i Słowaków do narodów Europy Środkowej. Dotarłam jedynie do danych obrazujących sympatię Czechów i Węgrów do narodów środkowoeuropejskich. Wykres nr 3 powstał w oparciu o dane dotyczące sympatii Węgrów do Czechów, Słowaków i Polaków. Z narodów Europy Środkowej Węgrzy najbardziej lubią Polaków. Sympatię do Polaków deklaruje co drugi badany Węgier. Czechów lubi 28% Węgrów a Słowaków – mniej niż jedna czwarta Węgrów. Z kolei Czesi największą sympatią darzą Słowaków. Lubi ich 48% Czechów. Polaków lubi 27%, a Węgrów – jedna czwarta Czechów. Podsumowując te wyniki Szarota twierdzi, że: Wprawdzie stosunek Polaków do wszystkich krajów wyszehradzkich jest zdecydowanie pozytywny (sympatia znacznie dominuje nad niechęcią), jednak ten prosty wzór nie replikuje się w badaniach węgierskich i czeskich. Czesi przejawiają wprawdzie głęboką sympatię do Słowaków, jednak ich stosunek do Polaków i Węgrów (mimo że sympatia góruje nieco nad niechęcią) wydaje się raczej chłodny. Z kolei Węgrzy lubią wprawdzie Polaków, ale ich stosunek do Czechów i Słowaków jest negatywny, w tym ostatnim przypadku można mówić wręcz o wrogości (2004: 124-25). Uzupełniając opinię Szaroty można stwierdzić, że Polacy darzą dużą sympatią wszystkie narody wąsko pojętej Europy Środkowej, podczas gdy pozostałe narody tej części Europy nie darzą się raczej wzajemną sympatią, z wyjątkiem Czechów i Słowaków, których łączy doświadczenie wspólnego państwa.
Wykres 3. Sympatia Węgrów do Polaków, Czechów i Słowaków na podstawie danych uzyskanych przez Centrum Informatyki i Badań Społecznych (TRAKI ) w Budapeszcie w 2000 roku (%)
-
Źródło: Szarota, 2004: 123
Wykres 4. Sympatia Czechów do Słowaków, Polaków i Węgrów na podstawie danych uzyskanych przez Instytut Badania Opinii Społecznej (IVVM) w Pradze w 2000 roku (%)
-
Stopień sympatii do poszczególnych narodów europejskich deklarowany przez studentów kilku uczelni z województwa łódzkiego zawiera tabela nr 1. Z zebranych od respondentów ocen narodów europejskich na skali sympatii (gdzie 1 oznaczało bardzo nie lubię a 5 – bardzo lubię) wynika, że Polacy lubią narody Europy Środkowej – Czechów (43,5%, średnia=3,85) i Słowaków (46,4%, średnia=3,81), nieco mniej lubią Węgrów (34,3%, średnia=3,56), ale bardziej lubią jednak narody Europy południowej – Hiszpanów (52,3%, średnia=3,92), Greków (45,6%, średnia=3,76) i Włochów (46,6%, średnia=3,72). Natomiast na liście narodów, których Polacy nie lubią znaleźli się na pierwszych miejscach Rosjanie (16,9%, średnia=2,64) i Niemcy (12,2%, średnia= 2,89). Szczegóły znajdują się w tabeli nr 1. Wykres nr 5 obrazuje odległości na skali sympatii pomiędzy poszczególnymi narodami.
Tabela 1. Stopień sympatii respondentów do poszczególnych narodów europejskich (w %)
-
Stopień dopasowania modelu ukazującego sympatie studentów do poszczególnych narodów europejskich jest w tym przypadku słaby, gdyż STRES wynosi 0,107 (10,7%). Główną przyczyną takiej wielkości STRES jest to, że do analizy został zastosowany tylko jeden wymiar. Niemniej patrząc na wykres da się zauważyć pewne istotne prawidłowości. Po pierwsze, sympatia do Czechów, Węgrów i Słowaków jest zbliżona, o czym świadczą wyliczone odległości między Czechami a Słowakami (0,32), Czechami a Węgrami (1,16) oraz Słowakami a Węgrami (0,97). Po drugie, można zaobserwować duże odległości na skali sympatii między Niemcami a Słowakami (3,86), Niemcami a Węgrami (3,35), Niemcami a Czechami (4,18) oraz między Rosjanami a Czechami (4,52), Rosjanami a Słowakami (4,25) i Rosjanami a Węgrami (3,42). Oznacza to, że duża sympatia badanych do narodów środkowoeuropejskich idzie w parze, z dużo niższą sympatią do Niemców i Rosjan (Rosjanie cieszą się jednak nieco większą sympatią niż Niemcy). W grę wchodzą tu zapewne zaszłości historyczne związane z II wojną światową i byciem częścią bloku wschodniego przez prawie 50 lat.
Wykres 5. Odległości pomiędzy poszczególnymi narodami na skali sympatii w badanej próbie
-
STRESS =0,107, RS Q=0,951
W niniejszym artykule skupiłam się jedynie na stosunkach między czterema narodami wąsko pojętej Europy Środkowej obejmującej państwa tzw. Czworokąta Wyszehradzkiego. Zapewne ciekawe byłoby również skonfrontowanie stereotypów i wyników badań nad sympatią do narodów szeroko pojmowanej Europy Środkowej, do której zalicza się także takie państwa jak: Rumunia, Bułgaria, Ukraina, Litwa czy Białoruś i państwa bałkańskie. Tym niemniej jednak z zaprezentowanych wyżej danych wynika, że szeroko rozpowszechniona opinia, jakoby Polacy bardziej lubili narody Europy Zachodniej niż Czechów czy Słowaków nie jest do końca prawdziwa. Wbrew wielu negatywnym stereotypom Środkowoeuropejczycy darzą się wzajemną sympatią i jest to trend wzrastający. Nadal nie za bardzo lubimy jednak Rosjan. W pewnych okresach sympatia Polaków do Rosjan była na bardzo niskim poziomie, choć teraz można zaobserwować powolną (ale jednak) zmianę tego trendu. Wiele wskazuje na to (chociaż nie dotarłam do odpowiednich badań), że ambiwalentny stosunek do Rosjan i Niemców charakteryzuje nie tylko Polaków, ale również Czechów, Węgrów i Słowaków, podobnie jak stosunek do licznej (zwłaszcza na Słowacji i na Węgrzech) mniejszości cygańskiej. Myślę, że wzajemna sympatia narodów środkowoeuropejskich do siebie będzie nadal wzrastać, chociażby ze względu na uczestnictwo tych krajów we Wspólnocie Europejskiej. Wzajemnemu poznawaniu się służą także coraz intensywniejsze kontakty turystyczne. Do łask wraca kino środkowoeuropejskie, zwłaszcza coraz bardziej popularne i doceniane (nie tylko na rodzimym podwórku, ale także na Zachodzie) kino czeskie i rumuńskie. Poczytne są też książki pisarzy z tego regionu Europy. Ogólnie rzecz biorąc, Europa Środkowa i jej kultura stają się coraz bardziej modne w Europie i na świecie. Polskie przysłowie „cudze chwalicie, swego nie znacie” przestaje więc mieć rację bytu.
Bibliografia
1. B aluch J., (1996), Rozpad czy podział Czechosłowacji?, w: „Prace Komisji Środkowoeuropejskiej”,t. IV
2. B atowski H., (1993), Przyczyny rozpadu byłej Czecho-Słowacji, w: „Prace Komisji Środkowoeuropejskiej”, t. I
3. C hmel R., (1997), Stracone zachody, w: „Gazeta Środkowoeuropejska” nr 277
4. C ziczmaniec I., (1998), Czy Słowacja leży w Europie Środkowej, w: „Gazeta Środkowoeuropejska” nr 25 5. Czy Polacy lubią inne narody, komunikat CBOS , styczeń 2003
6. D ostal O., (1996), Wspólny problem, w: „Gazeta Środkowoeuropejska” nr 180
7. H loušková J., (1995), Portret Polaka w oczach Czecha, w: Narody i stereotypy, T. Walas (red.), Kraków
8. K aczorowski A., (1998a), Tu nie będzie dyktatury. Wywiad z Ivanem Cziczmanecem, w: „Gazeta Środkowoeuropejska” nr 79
9. K aczorowski A., (1998b), Tu nie będzie dyktatury. Wywiad z Ivanem Cziczmanecem, w: „Gazeta Środkowoeuropejska” nr 79
10. K aczorowski A., (1998c), Mają, czego chcieli? Wywiad z Fedorem Galem, w: „Gazeta Środkowoeuropejska” nr 79
11. K iss C., (1995), W podwójnym zwierciadle: Węgrzy i Słowacy, w: Narody i stereotypy, T. Walas (red.), Kraków
12. K roh A., (1995), Polak, Czech – dwa bratanki, w: Narody i stereotypy, T. Walas (red.), Kraków
13. Mestan A., (1995), Czeski stereotyp Czechów, a czeski stereotyp Polaków, w: Narody i stereotypy, T. Walas (red.), Kraków
14. O rlof E., (2001), Uwarunkowania polityczne polsko-słowackich kontaktów kulturalnych w XX-leciu międzywojennym, w: „Prace Komisji Środkowoeuropejskiej”, t. IX, Kraków
15. Paczkowski A., (1997), Chłodne sąsiedztwo, w: „Gazeta Środkowoeuropejska” nr 172
16. Prihoda P., (1994), Słowak – mniejszy Czech?, w: „Gazeta Środkowoeuropejska” nr 287
17. R eiman J., (1995), Węgierskie postrzeganie Polaków w latach osiemdziesiątych, w: Narody i stereotypy, T. Walas (red.), Kraków
18. S ieroszewski A., (1995), Stereotyp Węgra w literaturze polskiej XIX i XX wieku, w: Narody i stereotypy, T. Walas (red.), Kraków
19. Stosunek do innych narodów, komunikat CBOS , styczeń 2005
20. Stosunek Polaków do innych narodów, komunikat CBOS , maj 2006
21. Stosunek Polaków, Czechów, Węgrów i Litwinów do innych narodów, komunikat CBOS , listopad 2000
22. Varga G., (1997), Stonka, cykliści i Madziarzy, w: „Gazeta Środkowoeuropejska” nr 277