Wyjątkowo napięta atmosfera panuje na początku 2012 roku. Zamiast optymizmu, charakterystycznego dla nowego roku, coraz więcej obaw co on przyniesie. Wydaje się, że nie chodzi tym razem tylko o problemy finansowe kilku krajów, ale o załamanie się pewnej filozofii rozwoju, którą świat kierował się po upadku systemu komunistycznego. Za mało uświadamialiśmy sobie fakt, że za ten upadek trzeba będzie zapłacić, nawet przez społeczeństwa, które żyły w warunkach woln
Wyjątkowo napięta atmosfera panuje na początku 2012 roku. Zamiast optymizmu, charakterystycznego dla nowego roku, coraz więcej obaw co on przyniesie. Wydaje się, że nie chodzi tym razem tylko o problemy finansowe kilku krajów, ale o załamanie się pewnej filozofii rozwoju, którą świat kierował się po upadku systemu komunistycznego. Za mało uświadamialiśmy sobie fakt, że za ten upadek trzeba będzie zapłacić, nawet przez społeczeństwa, które żyły w warunkach wolności i demokracji. Najlepiej widzimy to na przykładzie Niemiec po upadku NRD, co pochłonęło gigantyczne kwoty na odbudowę gospodarki. A czy inaczej byłoby w przypadku zjednoczenia narodu koreańskiego? Wymowa tych faktów jest jednoznaczna, rodzi się nowe poczucie współodpowiedzialności za czyny człowieka. Niezależnie w której części świata są popełniane ich skutki odczuwane są przez wszystkie narody. Dlatego coraz więcej jest głosów przemawiających za powołaniem instytucji zdolnych do rozwiązywania globalnych problemów ekonomicznych w wymiarze całych kontynentów i regionów świata. Przed tym dylematem stoi również Unia Europejska, której Polska aktywnie przewodziła w kończącym się roku.
Paradoksem historycznym jest iż w zaistniałej sytuacji system demokratyczny przegrywa z autorytarnymi formami rządów co widzimy na przykładzie Chin wciąż pozostającymi przy komunistycznym, choć mocno już skomercjalizowanym ustroju. Sam proces demokratyzacji i zasady gospodarki wolnorynkowej przestają być gwarancją rozwoju i postępu. Dlatego aktywizują się ruchy i partie o skrajnych, niedemokratycznych programach zyskując coraz większe poparcie społeczne. Od tego zjawiska nie jest wolna także Polska. Żeby skutecznie przeciwstawiać się temu zjawisku siły społeczne i partie o tradycji demokratycznej nie powinny pozwolić wydziedziczyć się z programu realizacji i obrony najważniejszych celów społecznych, ekonomicznych czy wartości kulturowych, a tym bardziej nie powinny ich na te siły cedować. Potrzeba jest w tym celu solidarna postawa polityków mających mandat rządzenia pochodzący z demokratycznego nadania. To właśnie na ich skłócenie i niezdolność do współpracy liczą zwolennicy podważania obecnego ładu.
Otwieramy ten numer rozmową z prof. Markiem Drozdowskim o nieprzemijającym znaczeniu współpracy politycznej ponad partyjnymi podziałami dla dobra państwa i narodu. Niestety miała ona miejsce w naszej historii głównie w chwilach wielkiego zagrożenia. Na co dzień w naszej mentalności i tradycji historycznej bardziej jesteśmy skłonni czcić zasługi zdobyte na polu bitewnym niż w gabinetach politycznych przy wypracowywaniu reform i kompromisów.
Marsz Niepodległości zorganizowany w dniu Święta Narodowego 11 listopada, który przyniósł tyle awantur, emocji i politycznych sporów, może mieć tych samych bohaterów ale przypominanych z powodu tego co udało im się osiągnąć wtedy, gdy zachowywali zdolność współdziałania. Politykom z opozycji czy osobom duchownym chciałbym radzić, że nie wszystkie zachowania podejmowane w imię słusznych ideałów czy wartości godne są poparcia. Swoje przywiązanie do wiary i kościoła manifestujemy w dniach największych religijnych świąt razem z jego przedstawicielami, tak i swój patriotyzm okazywać powinniśmy wspólnie z przedstawicielami demokratycznie wybranej władzy. Każdy kto myśli i postępuje wbrew tym zasadom wzbudza złowieszczy wiatr historii.
Z myślą o całej klasie politycznej, o jej misji i odpowiedzialności redagowany był także ten periodyk, którego pierwszy numer ukazał się w połowie 2007 roku. Niestety wiele wskazuje na to, że w dotychczasowej formie pismo z powodów finansowych przestaje się ukazywać. Chyba, że Nowy Rok ma dla nas także miłe niespodzianki.
Ryszard Miazek